Długo czekaliśmy na GPT-5. W końcu się doczekaliśmy i wszyscy się bezrefleksyjnie przekrzykują „przełom!”, „innowacja!”. Ja mówię „regres”.
Testowałem, próbowałem znaleźć use case. Bez skutku. Praca z nowym GPT była traumatycznym przeżyciem.

Hołownia miał rację?

Przypominają mi się słowa Marszałka Hołowni: „Owszem, to inni tworzą sztuczną inteligencję, ale wielu zazdrości nam regulacji, które my tworzymy […]”
No i chyba faktycznie pozazdrościli. Takiej autocenzury, blokowania potencjału modelu i sztuczności nie widziałem od 2023.

Co się stało z GPT?

Nie chodzi o to, że nowy GPT nie jest wulgarny. Chodzi o to, że jego output przechodzi teraz przez agresywne filtrowanie nie tylko przed, ale i po udzieleniu odpowiedzi. Nadpisując tym samym wytyczne samego użytkownika.
Obecne filtry zmniejszają spektrum, po którym nowy model może się poruszać, do bardzo wąskiego wycinka akceptowalnego przez nową politykę.

Zapytałem GPT, dlaczego się zepsuł. Powiedział wprost.

Co to znaczy w praktyce?

GPT nie jest już w stanie dobrze odwzorowywać konkretnych postaw. Niezależnie od tego, jak go zapromptujemy, będzie brzmieć praktycznie tak samo. Co więcej – sztucznie i wprawiająco człowieka w głębokie poczucie zażenowania.

Wszyscy moi doradcy przestali działać

Po aktualizacji GPT wszyscy moi AI-doradcy po prostu przestali działać. GPT stał się dla mnie bezużyteczny.
Kiedyś mogłem w pliki projektu wrzucić kilkaset stron tekstu pisanego przez konkretną osobę, a GPT bez problemu odwzorowywał jej wzorce myślowe i styl wypowiedzi.
Teraz? Kiedy te wzorce i styl nie mieszczą się w zakresie cholernie restrykcyjnych filtrów, dostaję karykaturę, która jest nie tylko bezużyteczna, ale i żenująca.

Dla kogo ten GPT?

OpenAI postawiło tym razem nie na skuteczność, a na poprawność i samopoczucie najdelikatniejszych klientów robiących z AI sesje terapeutyczne. Wiadomo „kasztanowe ludki z elfami w chmurkach z waty cukrowej” i podobne klimaty.
Stąd co drugie zdanie zaczyna się od „rozumiem cię”, „wiem jak się z tym czujesz”, „masz rację”. Do tego tona pseudopoetyckich porównań i udawanie bycia cool.
Naprawdę. Czytając te odpowiedzi czuję mocne uczucie „uncanny valley”. Dla tych, którzy nie wiedzą, chodzi o odczucie bardzo dużego dyskomfortu, kiedy coś bardzo nieumiejętnie próbuje udawać człowieka.
Jest na tyle blisko ideału, że przestaje być fajne, ale na tyle daleko, że widać, że „coś, co nie jest człowiekiem, próbuje nas oszukać, że nim jest”. Bardzo nieprzyjemne uczucie niepokoju. Używając GPT mam ciarki. Bynajmniej nie pozytywne.

Testowałem alternatywy

Póki co postanowiłem anulować subskrypcję GPT i zrobić od niego dłuższą przerwę. Na ten moment są po prostu lepsze narzędzia z Claude na czele.
Claude nie próbuje być moim terapeutą. Claude nie mówi mi co drugie zdanie, że mnie rozumie. Claude po prostu robi to, o co go proszę. I robi to dobrze.
Jest też Perplexity, Llama, Gemini, DeepSeek i inne – też robią wrażenie.

Co dalej?

GPT-5 to lekcja, że postęp nie zawsze idzie do przodu. Czasem mamy do czynienia z regresem wynikającym z presji zewnętrznej – regulacyjnej, marketingowej, czy jakiejkolwiek innej.
OpenAI najwyraźniej zdecydowało, że wolą zadowolić regulatorów i „delikatnych” użytkowników niż profesjonalistów, którzy potrzebują narzędzia do pracy.
To ich wybór. Mój wybór to już pełne przejście na Claude. Póki co i tak korzystałem z niego w 80%. OpenAI wbiło sobie ostatni gwóźdź do trumny, który utwierdził mnie w przekonaniu, że GPT póki co nie ma nic do zaoferowania.

„Pewnie jest gdzieś sens za tym przejściem GPT5 i pewnie za chwilę będzie lepiej. Blablabla. Jako user nie trzeba już czekać, bo są narzędzia po prostu równie dobre lub lepsze.” – Mirek Burnejko

Praktyczne wnioski

Jeśli polegasz na AI w pracy:
• Nie uzależniaj się od jednego dostawcy. Dzisiaj to OpenAI decyduje się na regres, jutro może być to Anthropic, potem mogą być Chińczycy i regulacje będą tak duże, że zostanie nam jakieś „podziemie” – kto wie.
• Testuj alternatywy zanim będziesz ich potrzebować. Claude, Gemini, lokalne modele – każdy ma swoje mocne strony.
• Zachowuj backupy swoich promptów i workflow. Przeniesienie na inne narzędzie nie musi oznaczać zaczynania od zera.

AI to narzędzie. Jeśli narzędzie przestaje służyć swojemu celowi, wymieniasz je na lepsze. To takie proste.

Konrad Rozwarski

Jako Architekt Efektywności, podkręcam twoją produktywność nawet o 1400% dzięki doświadczeniu w biznesie oraz umiejętnościom w AI. Pomagam właścicielom małych firm odzyskać swój cenny czas, który mogą poświęcić na to, co naprawdę ważne.